Kontynuując artykuł o sprzęcie na początek przygody z wędkarstwem karpiowym chciałabym poruszyć kwestie związane z zestawami końcowymi, jak również sprzętem, który może nam bardzo pomóc podczas wędkowania.

Echosonda
Znajomość głębokości, struktury oraz twardości dna to kluczowe dane podczas szukania miejscówki karpiowej. Ja od wielu lat stosuję bezprzewodową echosondę, która ma szerokie spektrum zastosowania. Mogę używać ją z rzutu, przypomocwać do swojej łódki zdalnie sterowanej czy pontonu. Jest ona niewielkich rozmiarów, a jej naładowanie zajmuje niewiele czasu. Obecnie nie wyobrażam sobie bez niej zasiadki karpiowej - to zdecydowanie warty zakupu element.

Elementy do wykonywania przyponów
To bardzo kluczowe elementy i nigdy na nich nie oszczędzałam. Wybierałam mniejszą ilośc, jednak najwyższą jakość. Jestem święcie przekonana, że 2-3 modele wysokiej jakości haków jak również 2 plecionki, czy inny rodzaj materiału przeponowego w zupełności wystarczy wam na sezon - o ile nie łowicie oczywiście codziennie. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że macie karpia już przy samym brzegu, podczas podbierania walczy zrywając plecionkę, bądź co gorsza - pęka hak. Całe szczęście mi jeszcze nigdy coś takiego się nie przytrafiło.

Ciężarki
Jeśli chodzi o ciężarki to osobiście preferuję centryczne modele brytyjskiego producenta. Inni preferują te na bezpiecznym klipsie, a mi osobiście pasują inne. Według mnie sprawdzają się one rewelacyjnie podczas zacięcia ryby, jak również podczas samego holu. Jednak niezależnie od tego, czy stosujecie ciężarki przelotowe, czy nieprzelotowe - jest to element na którym można zaoszczędzić. Co lepsze, zamiast ciężarków może używać kamienie - te rozwiązanie jest najtańsze - o ile sami te kamienie pozbieramy.
Podpórki oraz statywy
Swoje podpórki wędkarskie kupiłam dokładnie 9 lat temu. Przeżyły ze mną naprawdę zasiadki w przeróżnych miejscach, przeróżnych warunkach pogodowych i wiecie co - nic im nie dolega. Oczywiście, widać na nich ślady użytkowania, ale to normalna cecha. Pamiętam dokładnie jak będąc nastolatką zbierałam na nie, aż w końcu mi się udało. Był to spory wydatek jak na tamte czasy, jednak jak widać - była to bardzo dobra inwestycja. Podpórki mam do dziś i myślę, że jeszcze sporo zasiadek przed nimi.

Liczę, że każdy z was zbuduje zestaw swoich marzeń i będzie się cieszył przepięknymi chwilami nad wodą.