Antoni całkiem niedawno złowił naprawdę przeogromnego szczupaka – rybę, która miała ponad metr długości! To wydarzenie było na tyle wyjątkowe, że postanowił podzielić się z nami historią z tego niesamowitego połowu.
Zapraszamy do przeczytania relacji z pamiętnego dnia, który na długo pozostanie w jego wędkarskiej pamięci.

Antoni to pochodzący z Hiszpanii wędkarz, który kocha łowić dosłownie na wszystkich rodzajach wód. Najbardziej jednak specjalizuje się w połowie słodkowodnych ryb drapieżnych, takich jak szczupaki, sandacze oraz sumy.
Na co dzień wędkuje głównie na wodach położonych w pobliżu swojego domu. Są to przede wszystkim potoki, rzeki, jeziora oraz sztuczne zbiorniki wodne, które regularnie odwiedza, testując różne techniki i przynęty. Jak sam podkreśla, każda woda ma swój charakter.
Jakiś czas temu na jego profilu pojawiła się fotografia z naprawdę ogromnym szczupakiem. Zdjęcie wzbudziło spore zainteresowanie, dlatego poprosiliśmy Antoniego, aby zdradził nam nieco więcej szczegółów na temat tego wyjątkowego połowu.

Okazało się, że do złowienia rekordowej ryby doszło podczas wizyty u rodziny we Francji. To właśnie tam, w miejscowości Plouguenast-Langast w Bretanii, Antoni złowił swojego życiowego szczupaka. Ryba pochodziła z prywatnego stawu należącego do Eugène’a Rouillé – wspaniałego człowieka i rolnika z tego regionu, który stworzył to miejsce jeszcze w latach 50. XX wieku. Staw otoczony jest piękną przyrodą i słynie z doskonałych warunków dla ryb drapieżnych.
Podczas połowu Antoni użył 30-gramowego crankbaita w kształcie okonia, uzbrojonego w cienki metalowy przypon, który miał zapobiec przegryzieniu zestawu przez drapieżnika. Całość uzupełniał kołowrotek z żółtą plecionką o średnicy 0,19 mm oraz wędka o ciężarze wyrzutowym 30–80 g. Co ciekawe, kilka elementów zestawu zostało zakupionych dosłownie tuż przed samym wędkowaniem.

Jak opisuje sam wędkarz, połów ten okazał się regionalnym rekordem – i to z niemałym rozmachem. Szczupak mierzył dokładnie 112 cm długości, a jego waga wskazała równo 12 kg. Co więcej, była to jedyna ryba złowiona przez Antoniego tamtego dnia. Jedyna – ale za to jaka! Warto dodać, że pierwotnym celem wyprawy były okonie, a taki przyłów to marzenie niemal każdego wędkarza.
Był to nie tylko rekord łowiska, ale również osobisty rekord Antoniego w połowie szczupaka. Już teraz trzymamy kciuki za kolejne wyprawy i następne niesamowite historie znad wody.

Jak wspomina sam Antoni, w przeszłości łowił już większe i cięższe gatunki ryb – między innymi 14-kilogramowe karpie w rzece Ebro czy potężne sumy. Mimo to, ten szczupak pozostaje jego ulubioną zdobyczą. Zadecydowało o tym nie tylko samo rozmiary ryby, ale także piękne, zimowe otoczenie stawu oraz ogromne emocje towarzyszące holowi. Jak przyznaje, szczupak stawiał niesamowity opór i walka z nim była prawdziwym sprawdzianem umiejętności.
Antoni był niezwykle dumny ze swojego osiągnięcia, a cały połów stał się dla niego nowym, niezapomnianym życiowym doświadczeniem.
My również gratulujemy i z tego miejsca trzymamy mocno kciuki za kolejne rekordy oraz wyjątkowe chwile spędzone nad wodą.
Na koniec rada od Antoniego dla wszystkich wędkarzy marzących o wielkich rybach: Nigdy się nie poddawaj.