W czerwcu postanowiłam odwiedzić jedno z łowisk karpiowych z oferty BookingFish, mam tu na myśli oczywiście malowniczy, tajemniczy i przepiękny Wygonin. To polodowcowy akwen o powierzchni 68 ha, jego maksymalna głębokość dochodzi maksymalnie do 21 metrów. Była to moja trzecia w życiu zasiadka nad tą wodą, zawsze tam chętnie wracam. Podczas mojej ostatniej zasiadki wędkowałam na stanowisku nr 34.

Stanowisko to jest umiejscowione przed przystanią, przy drodze - bez problemu można dostać się tam każdym autem. Nad wodą zawitałam w poniedziałek bardzo późnym wieczorem, kiedy wszystko miałam rozłożone była już noc. Nie zarzucałam, ani nie wywoziłam wędek ponieważ wolałam to zrobić wcześnie rano, tak abym widziała bojki graniczne.
Lewą stronę stanowiska zarezerwował sobie kolega, mi z kolei przypadła prawa strona. Z pomocą mojej łódki zdalnie sterowanej z echosondą wytypowałam kilka miejscówek w których umieściłam swoje zestawy.

Tym razem postawiłam na 2 smaki;
- Pro Stim Liver - kulki o intensywnym armacie wędzonej kiełbasy z nutą czosnku
- Live System - słodka nuta, ja czuję w tych przynętach intensywną nutę migdałów
Do nęcenia wykorzystałam głównie 6 mm pellet o tych właśnie 2 smakach wraz z dodaniem pokruszonych kulek i sporej ilości liqudów, które zawsze stanowią ważne uzupełnienie moich zanęt.

Zestawy końcowe;
Jeśli chodzi o zestawy końcowe to jestem zwolenniczką raczej tych klasycznych rozwiązań. Do żyłki głównej zawsze przywiązuję żyłkę strzałową - to świetny dodatek podczas łowienia rzutowego, ale nie tylko. Podczas łowienia z wywózki zabezpiecza nasz zestaw przed przecięciem przez np. małże - uważam, że warto stosować ją. NAstępnym elementem jest leadcore, na który nawlekam ciężarek centryczny. Niektórzy preferują te z wolnym klipsem, ja jednak od lat używam te centryczne i jestem bardzo zadowolona. Jednak tak jak wspomniałam, jedni wolą takie jak ja, a Inni z klipsem. W dalszej części znalazł się krętlik do szybkiej wymiany i przypon z rurką antysplątaniową.

Obserwacja wody
Zawsze powtarzam, że kluczowa jest obserwacja wody - tak było i tym razem. Zaobserwowałam spławy w pewnym miejscu, które było blisko brzegu. Pomimo niewielkiej odległości sięgnęłam po łódkę z echosondą, tak aby w podwodnym gąszczu znaleźć dziurę wolą od roślinności i to właśnie tam umieściłam zestaw zakończony pojedynczym pop upem. Na branie nie musiałam długo czekać. Udało mi się złowić pięknego, ciemnego karpika, który był moją pierwszą i ostatnią rybą tej zasiadki, ponieważ już w piątek musiałam się zwijać do domu.
Nie była to moja ostatnia zasiadka nad tą wodą. Planuję tam już kolejny wyjazd - marzę o złowieniu przepięknego, ogromnego karpia z tego głębokiego, polodowcowego jeziora.